Prawo do bycia użytecznym

Uchwalenie Ustawy o ochronie zwierząt w 1997 roku było ogromnym sukcesem. Dla upamiętnienia tego dnia, Klub Gaja ustanowił dzień podpisania ustawy – 22 maja – Ogólnopolskim Dniem Praw Zwierząt. Teraz, 21 lat później, czy macie poczucie, że prawa zwierząt w Polsce są przestrzegane?

Chów przemysłowy w świetle prawa dręczy wybrane gatunki zwierząt zakwalifikowane jako hodowlane. Okaleczające zabiegi przeprowadzane bez znieczulenia, pseudożycie w ścisku na niewystarczającej przestrzeni i pseudohumanitarna śmierć, bo to się komuś opłaca. Wszystkie metody są ustandaryzowane z tymi obowiązującymi w Unii Europejskiej, więc na wszystkie na pewno są odpowiednie paragrafy i certyfikaty. Co innego kotki i pieski. One urodziły się pod szczęśliwą gwiazdą, bo w naszej kulturze są “do kochania”, a nie “do jedzenia”. W Chinach mieszkają barbarzyńcy, którzy je jedzą – wyobrażacie to sobie? To już lepiej niech nasz przysłowiowy Burek siedzi na łańcuchu i pilnuje pustej miski, niż gdyby miał skończyć na ruszcie jak świnia, która inteligencją dorównuje trzyletniemu dziecku. Zimą może zamarznąć, ale cóż, tak wygląda polskie pieskie życie…

Jeśli jakiś zwyrodnialec skatuje zwierzę, najczęściej do więzienia nie trafi. Otrzyma wyrok w zawieszeniu, maksymalnie grzywnę. Jak to się mówi – to było tylko zwierzę!? Zawsze można wziąć z przepełnionego schroniska następne. Albo nie! Lepiej kupić rasowe. Internet aż huczy od ogłoszeń. Bylebyśmy tylko nie trafili na pseudohodowlę – tyle się o nich słyszy… W Polsce potrzeba interwencji fundacji broniących praw zwierząt, żeby tego typu patologie tropić. Policja zazwyczaj jedynie asystuje.

Ustawa głosi, że zwierzę nie jest rzeczą… ale nie ma słowa o tym, że nie jest trofeum! Jeśli jesteś myśliwym, możesz zgodnie z prawem, dla zabawy zabijać zwierzęta łowne. Są tam jakieś limity, ale myśliwi sami je ustanawiają. Jeden jeleń w tą czy w tamtą – komu by się chciało albo udało je policzyć?!

Na koniec turystyka i rozrywka. W weekend można pójść do zoo. Zoo ratuje ginące gatunki, a fakt, że zamknięte w nim, jak w więzieniu, zwierzęta chorują na stereotypię nie jest istotny. Ważne, żeby nasze dzieci mogły zobaczyć lwa i słonika na żywo. Z resztą, w świetle tego samego prawa, te same zwierzęta, które chroni się w zoo, można wykorzystywać w cyrkach. Wszyscy wiedzą, że jazda na rowerze nie jest naturalnym zachowaniem niedźwiedzia, ale po co to zmieniać, skoro to takie śmieszne. Lepiej zajmijmy się końmi z Morskiego Oka, o których robi się głośno tylko wtedy, gdy jakiś biedak padnie na zawał serca z przemęczenia.

Ogólnopolski Dzień Praw Zwierząt dobiega końca. Czas wrzucić podsumowanie na stronę. Płakać mi się chce. A właściwie wyć jak pies, bo właśnie mi się przypomniało, że jeszcze nie poruszyłam tematu targów i transportu żywych zwierząt, sprzedawania karpi w siatkach bez wody, testowania kosmetyków na zwierzętach i pewnie jeszcze stu innych. Podobno Ghandi powiedział, że stopień rozwoju cywilizacji wyraża się stosunkiem człowieka do zwierząt… Dalszy komentarz już nie jest wobec tego potrzebny. Teraz czekam niecierpliwie na komentarze hejterów, którzy uważają się za lepszych od zwierząt. Są ludźmi i czynią sobie Ziemię poddaną. Konsumują, bo wszystko im się należy. Marzy mi się dzień, gdy w Polsce i na Świecie zostanie wreszcie ustanowione prawo chroniące zwierzęta, a nie tylko prawo zwierząt do bycia użytecznymi.